urlop nad morzem z małym dzieckiem - cień

Wakacje nad morzem z 2 letnim dzieckiem

No i stało się, wybraliśmy się z naszą niespełna dwuletnią córką na krótki 4 dniowy wypad nad nasze wspaniałe polskie morze do Pogorzelicy, gdzie pogoda jest zawsze gwarantowana w okresie, kiedy akurat nie przebywamy nad morzem. 😉
Po drodze również zahaczyliśmy o jak się okazało wspaniałe miasto jakim jest Szczecin.
Tak bym chyba najtrafniej rozpoczął wpis w temacie moich urlopów i szeroko pojętego wypoczynku. A poniżej krótka relacja z naszego drugiego wypadu nad morze z moją całą 3 osobową rodzinką.

Wypad nad morze z rodziną - plaża

Pakowanie i przygotowanie do drogi z 2 letnim dzieckiem

Jeśli ktoś miał okazję już przygotowywać się do podróży z małym dzieckiem, to zapewne wie, że jest to niesamowite wyzwanie, głównie dla rodziców pod względem organizacyjno-logistycznym ale również dla pojazdu, którym będzie się podróżowało. Tym razem na podróż udało mi się zakupić trumnę na dach, ponieważ nie zmieścilibyśmy się ze wszystkimi gratami, które postanowiliśmy zabrać w podróż. Jeżeli jesteś zmotoryzowany i nie posiadasz minimum vana to gorąco rekomenduję zakupienie boxu na dach. Jeżeli dobrze, poszukasz to jest to wydatek maxymalnie 600 zł (wliczam już rury do mocowania trumny na dachu).

Pakowanie walizek przed podróżą z dzieckiem

Podróż z 2 letnim dzieckiem

Podróż jak się okazało, była niezwykle wymagająca, ponieważ mieliśmy do przejechania ponad 500 km do Szczecina. Niby cała trasa wiodła przez autostrady i drogi szybkiego ruchu, ale jednak taka odległość robi niestety swoje. Pogoda nawet dopisywała, bo świeciło słoneczko, dzięki Bogu, że w samochodzie mamy klimatyzację bo byśmy się ugrillowali jak na ruszcie. Początek podróży był zaskakująco spokojny i niezwykle przyjemny, dziecko pierwsze 350 km przejechało niezwykle spokojnie, właściwie to przespało – więc naprawdę super. Polecam generalnie wyjeżdżać z dzieckiem w godzinach jego drzemki – to naprawdę robi robotę. No ale oczywiście to była cisza przed przysłowiową burzą, ponieważ nagle w samochodzie coś gruchnęło – okazało się, że złapaliśmy gumę. No wspaniale myślę, dotychczas raz w życiu zmieniałem koło i to w dodatku w poprzednim samochodzie, no ale do dzieła, trzeba pokazać, że jestem głową rodziny i zrobić to co do mnie należy. Koło wymieniłem nadzwyczaj sprawnie i szybko z asystą partnerki – niestety w międzyczasie moja partnerka wyłączyła silnik, więc śpiące dziecko trochę spiekliśmy w samochodzie (pamiętaj o tym, że mimo, że Tobie może być przyjemnie na zewnątrz to Twojemu dziecku w samochodzie może się stać poważna krzywda, nie popełnij mojego, naszego błędu!). Dziecko szybko przewietrzyliśmy napoiliśmy i było wszystko ok, za 30 km od tego felernego wydarzenia, zrobiliśmy sobie przerwę w fast foodzie – dziewczyny szalały na sekcji sportowej, spalając kalorie!

palimy_kalorie_na_rowerku_po_fast_foodzie

A ja sprawdziłem koło i okazało się, że z koła zapasowego uchodzi powietrze bo jest krzywa felga co za pech do cholery – pomyślałem! Zaopatrzyłem się na stacji w uszczelniacz do opon, ale na szczęście już pozostałą część trasy do Szczecina dojechaliśmy bez kolejnych przebojów, a na miejscu pojechałem do wulkanizatora i kupiłem 2 nowe opony – tak o to jeszcze nie wypoczywając otworzyłem budżet wakacyjny. 🙂

Szczecin miasto wspaniałe na zwiedzanie z dzieckiem

Tak właściwie to mógłbym powiedzieć bez sarkazmu, gdyby nie fakt, że my akurat obecnie posiadamy wózek parasolkę z małymi kółeczkami, co znacząco utrudniało podróżowanie po Szczecinie na którego wyboistym terenie i dość stromych uliczkach zamiast asfaltu prężyła się chyba jeszcze przedwojenna kostka brukowa.
Ale przechodząc do meritum miasto naprawdę wspaniałe, cudowne widoki, szczególnie z takich miejsc jak caffe 22 – czyli ostatniego piętra najwyższego budynku w całym Szczecinie, takie o to były z tego miejsca wspaniałe widoki.

szczecin_caffe_22

W szczecinie, również zwiedziliśmy wszem i wobec znane Wały Chrobrego, byliśmy także na zamku oraz na Tarasie Widokowym Bazyliki Archikatedralnej św. Jakuba Apostoła – kolejny wysoko położony punkt z którego były wspaniałe widoki na cały Szczecin. Uwielbiam wysokość, więc czułem się w tym miejscu równie doskonale co w rzeczonym Caffe 22.

waly_chrobrego_szczecin

muzeum_szczecin

taras_widokowy_szczecin

Kierunek Pogorzelica – wreszcie upragnione morze!

No i stało się ze Szczecina popędziliśmy nad upragnione i długo wyczekiwane nasze cudowne polskie morze. Pogoda była tak fatalna, że właściwie ledwo widziałem czubek maski swojego samochodu a w cale nie jest to żaden roadster z trzy metrową maską. Pojechaliśmy na pełnym spontanie nie mając zabukowanego żadnego miejsca. Partnerka dzwoniła podczas trasy samochodem i znalazła jedyne wolne pokoje w Ośrodku wczasowo-kolonijnym o tajemniczej nazwie Albatros, o człowieku – to był flashback z moich czasów kolonijnych – 2 piętrowy pawilon z okresu, który pamiętają moi rodzice jak jeździli ze mną małym bąbelkiem na „wczasy” jakieś 25 lat temu..
No myślę, sobie chociaż nie wydamy kroci na pokój, a może trafi się jakiś duży, no ale skąd  – pokój to totalna mała klitka, za którą szefujący Pan zakrzyknął sobie 90 zł od łebka za dobę! No ku^%$a nie wierzę, pomyślałem, za taki syf tyle pieniędzy, nigdy w życiu, gdybym nie był z małym dzieckiem to bym olał temat i pojechał gdzieś do większego miasta, ale nie miałem już serca, poza tym partnerka też miała dość, przyznam szczerze, że ja również, ale ciii… 😉
A to nasz Cristal Palace called Albatros

dom_wczasowy_pogorzelica_albatros
No i cóż pierwszy dzień przesiedzieliśmy już do końca w domu, bo lało i wiało tak, że nawet gdybyśmy mieli palta, których oczywiście nie mieliśmy to by nam przemokły. Następnego dnia w ogóle pogoda się nie poprawiała, ale ubraliśmy się w ciepłe rzeczy założyliśmy pseudo przeciwdeszczówki i wybraliśmy się prosto na plażę. Morze w takiej postaci na naszej córeczce nie wywołało żadnych okrzyków radości, ale względne ciche zainteresowanie, dzięki temu, że miała kalosze to mogła wejść i pochlapać nóżki. Ale kto by tam tylko, ochlapywał nogi i to tylko w kaloszach skoro przecież przyjechał tyle kilometrów nad wspaniałe polskie morze. Przyszła większa fala podmyła piasek pod nóżkami mojej córeczki i w ten oto sposób pierwsza kąpiel zaliczona! Mieliśmy cały ekwipunek na przebranie, więc bez problemów ją ogarnęliśmy a ona dopiero od tego momentu zdawała się być konkretnie zainteresowana wodą! 🙂
Dzień 3 to już wreszcie upragnione słońce, niestety to był również dzień wyjazdu do 10 rano oczywiście trzeba było opuścić pokój, ale mówiąc wprost olaliśmy temat pakowanie i opuszczenie pomieszczenia omsknęło nam się o 11:00 rano – załadowałem samochód i poszliśmy z załadowanym wózkiem na plażę. Spędziliśmy tam niespełna 2,5 godziny ale nabrałem takiej pozytywnej energii i cała moja rodzinna paka, że wystarczyło jak po tygodniowym wypadzie nad słoneczne morze.

Powrót z nad morza z 2 letnim dzieckiem

Na szczęście powrót przebiegał bez większych problemów – córa była zainteresowana trasą, co chwila coś tam pokrzykiwała, żebym chyba dał jej poprowadzić, albo że za wolno jedziemy no ale mówię jej, że z boxem więcej niż 140 nie wolno i dała spokój 🙂

Podsumowując wakacje nad morzem

Wypad wspaniały, zabrakło trochę słońca, ale kogo to obchodzi skoro Twojemu dziecku sprawia frajdę brodzenie w kaloszach w morzu, skakanie na trampolinie na boso kiedy mocno wieje i pada – who cares, nie ważne gdzie i nie ważne jaka pogoda, ważne, że z rodziną!

Over ‚n out!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s