spacer dziecka na mrozie

Spacer z małym dzieckiem w mroźne dni

Króciutko off-topic
Ale ten czas szybko leci – to już 50 wpis na pierwszym w moim życiu blogu – zleciało mi to bardzo szybko, przydałby się jakiś tort i świeczki do świętowania, tylko nie ma na to czasu 😉 W każdym razie mam nadzieję, że podoba Ci się mój styl w jakim piszę i odpowiada Ci sposób przekazywania przeze mnie informacji i że są one dla Ciebie przydatne. Jeżeli masz dla mnie jakiekolwiek wskazówki lub chciałbyś przeczytać o jakichś tematach lub jakąś tematykę powinienem bardziej zgłębić w ramach bloga to „do not hesitate” i wyślij mi wiadomość. Zobaczymy co da się zrobić. Na pewno ja też chcę, żeby ten blog był jak najlepszy i jak najbardziej użyteczny – krew pot i łzy żadna tam komercha! 😉

No dobra to miałem swoją chwilę glorii i chwały oraz uniesienia a teraz czas wracać do myśli przewodniej o której w tytule wpisu.

Wychodzić na spacery w zimie z dzieckiem czy nie wychodzić

No oczywiście, że wychodzić! No a jak niby dzieciaki na Kamczatce, Islandii czy w innych zimnych zakątkach świata żyją, jak się wychowują? To jest kwestia odpowiedniego przyzwyczajenia organizmu i podejścia do kwestii zimna tudzież mrozu, które ja osobiście uwielbiam i które mi absolutnie nie przeszkadza a miłość do tej pory roku zaszczepiła we mnie mama, która jest prawdziwą zimową sportswoman’ką – czyli taką zimową supermanką 😉

winter_sanki_blog

Co zrobić, aby dziecko nie chorowało podczas zimy

  1. Przede wszystkim od tego, żeby wietrzyć pomieszczenia w których przebywamy wraz z dzieckiem i utrzymywać w nich temperaturę nie wyższą niż 21 stopni celsjusza
  2. Ubierać dziecko na cebulkę i z głową – zależnie co planujemy, że będzie robiło, jak ma się ruszać spacerować – to ubierzmy je lżej niżeli ma jechać wyłącznie w wózku, czy być niesione przez rodzica
  3. Konieczne elementy garderoby to oczywiście, czapka, szal i rękawiczki oraz rajtuzki – to absolutny must have każdego dziecka w mroźne dni i odpowiedni stosowanie tych elementów garderoby.
  4. Nasmarowanie buźki i dłoni odpowiednim kremem. Właściwym tzn natłuszczającym a nie nawilżającym! Nawilżający jest na bazie wody i jak czymś takim nakremujesz buźkę dziecka to możesz mu zrobić jeszcze większą krzywdę niżeli byś nie nakremował buźki w ogóle, bo cała ta woda zawarta w kremie na mrozie zacznie zamarzać pod skórą i zacznie rozsadzać naczynka krwionośne, co się może dla dziecka bardzo źle „wizualnie” skończyć już na stałe.
    1. Oczywiście jak masz zamiar nasmarować dziecku buźkę przed wyjściem to z zachowaniem minimum 20 minutowego odstępu od posmarowania do czasu wyjścia z domu – żeby odpowiednio mógł ten krem natłuszczający zacząć działać.
  5. Czas spędzony na spacerze w przypadku minusowych temperatur przy pierwszym kontakcie dziecka z niskimi temperaturami na zewnątrz nie powinien przekraczać początkowo 15 minut a bardziej wskazane jest 10 minut. Później możesz nieznacznie wydłużyć ten czas z jakąś przerwą na zagrzanie się w sklepie i powrót do domu. Niemniej jednak pamiętaj, że przerwa w ciepłym miejscu musi być również pod Twoją kontrolą bo dziecko ciepło ubrane może się szybko spocić i jak wyjdziesz na mróz to możesz narobić sporo krzywdy i przeziębić finalnie dziecko. Dlatego będąc w sklepie po prostu po chwili rozepnij kurtkę czy kombinezon dziecku, zdejmij czapkę, rękawiczki i szal.
  6. Dopiero później zaczynaj myśleć o jakichś wyprawach na sanki itd. Pamiętaj, że piszę to również w kontekście dzieci w wieku -nastu miesięcy – czyli naprawdę maluchów 😉

Podsumowując – hartowanie małego dziecka podczas zimy

Podchodząc do tematu odpowiednio, możesz jedynie dziecko zahartować stosując się do tych prostych zasad wymienionych powyżej, żeby później lepiej znosiło wszelkiego rodzaju cięższe warunki atmosferyczne jak będzie starsze. Na pewno nie trzymaj go pod kloszem bo będziesz bardziej szkodził niż pomagał! Przez całe życie dziecka pod kloszem trzymał nie będziesz a jak go odpowiednio nie zahartujesz za młodu to później z byle powodu będzie łapało przeziębienie, które będzie trwało wieczność a do tego bez ciężkich antybiotyków, które naprawdę potrafią siać niezłe spustoszenie w takim malutkim organizmie się nie obejdzie.

PS: wreszcie zima, baaaardzo się cieszę i zaraz jadę do dziadków po sanki, które mała dostała od Św. Mikołaja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s