Wyjazd na urlop z niemowlakiem

Nie było mnie kilka chwil – ale nadal żyję, dziecko i partnerka mnie jeszcze nie wykończyły – spokojna głowa, jeszcze nie jeden wpis nasmaruję.
Byłem na urlopie z całkowitym brakiem dostępu do internetu – później jak to zwykle po urlopie bywa trzeba się było odkopać z zaległości zawodowo-prywatnych – aleee mam co nieco napisane, zarysowane, naszkicowane i gotowe do wrzucenia na bloga – dlatego będę działał i systematycznie wrzucał co potrzeba.

Pakowanie samochodu przez urlopem z dzieckiem

pakowanie samochodu przed urlopem z dzieckiem

Może zacznę od tego, że nigdy nie spodziewałem się, że do samochodu jesteśmy w stanie zmieścić tyle przedmiotów.
Gdy załadowałem cały „majdan”, który miałem upchnąć w samochodzie, do windy rozmiarów metr na pół metra – pomyślałem, nieee to się nigdy nie uda, nierealne. Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia jak to wyglądało ale uwierz mi, że przedmioty układałem jeden na drugim – do windy ledwo się zmieściłem a poziom wszystkich gratów, które za moment miałem upchnąć w samochodzie sięgał mi do wysokości barków. Ale wiesz co? Zmieściło się wszystko – szok! Pakowanie samochodu na szczęście zacząłem już dzień wcześniej – ukrop oczywiście lał się z nieba – dobrze, że zacząłem po godzinie 21 a skończyłem około północy. Sam wyjazd dnia następnego uświadomił mi, że to jeszcze jednak nie było wszystko, no bo jeszcze córa, partnerka i wózek 🙂

Podróż właściwie przebiegała bardzo dobrze – kierunek który obraliśmy to Kaszuby – zatem mieliśmy jakieś 3,5h jazdy – obawiałem się dość mocno, że córa niestety wydłuży tę podróż dwukrotnie, ale bardzo mile mnie zaskoczyła, ponieważ to my bardziej wymusiliśmy postój niżeli ona w obawie, że zawartość pieluchy może się wylać na tapicerkę, no i oczywiście pod presją czasu i całego tego pakowania zapomniałem zatankować – zatem ok biorę winę na siebie, niech będzie!

Zakwaterowanie z dzieckiem na urlopie

Na miejscu okazało się, że pół ośrodka w którym mieliśmy zamieszkać przez 10 dni to były pokoje z łazienką wychodzące bezpośrednio na placyk zieleni, ogrodzony z każdej strony – finalnie obstawiliśmy ze znajomymi 3/4 ośrodka 🙂 Zapowiadało się idealnie, cieplutko, jezioro jakieś 10 min wolniutkim spacerkiem z wózeczkiem od naszego „ośrodka” jeden sklep, dobrze zaopatrzony we wszystko co niezbędne, chociaż do marketu w mieścinie trochę większej nieopodal mieliśmy zaledwie 20 minut drogi. Jak się okazało, jak chciałem od razu usiąść i nasmarować do Was artykuł – nie było internetu – to dość bolesne po większość z nas do realizacji swoim biznesów potrzebowała go jak ryba wody – ale jak się okazało ryba bez wody też żyć może 🙂

Już drugiego dnia – zapakowaliśmy na wózek nadmuchany mini ponton z dziurami na nogi, żeby córa mogła sobie trochę pochlupać się w wodzie – woda była zimna, ale dziecko, które ma 8 miesięcy jest zdecydowanie twardsze od blisko 30 letnich facetów. Była zafascynowana tak dużą ilością wody po horyzont, piaskiem, który mogła ugniatać do woli. Powiem Ci, że jak ją przeciągałem po tafli wody i widziałem jej niesamowity uśmiech – to aż się łezka w oku zakręciła – niesamowite, dotychczas sam się człowiek chlupał w wodzie z partnerką w towarzystwie znajomych i butelki zimnego piwka, a teraz kompletnie piwo nie było mi potrzebne, żeby zdecydowanie przebić ten stan błogiego relaksu – całkowite nowe doznanie, serdecznie Ci polecam 🙂

Niestety ekscytacja miejscem zaczęła opadać gdzieś tak 4 dnia kiedy od 2,5 dnia – lało jak z cebra i prognozy pogody (tak telewizor mieliśmy na miejscu z satelitą!) obrazowały, że do końca wyjazdu się niestety nie poprawi, było zimno, dziecko zaczęło świrować bo miało do dyspozycji zaledwie kawałek pokoju w którym mogło się pobawić i tyle. 7 dnia postanowiliśmy, że nie interesuje nas deszcz i nie boimy się go absolutnie w ogóle i wybraliśmy się nad morze, lało bardzo. Ale na wózek zarzuciliśmy ceratkę – niuńkę ubraliśmy bardzo cieplutko i zaczęliśmy spacerować w przeciwdeszczówkach – jak pamiętasz raczej należałem do ludzi leniwych niżeli aktywnych i normalnie zostałbym na kwaterze z butelką piwa albo czegoś mocniejszego racząc się nią, oglądając TV i czekając na poprawę pogody. No ale dziecko jednak zobowiązuje i bardzo mobilizuje. Spacerując po promenadzie Ustki – bo tam właśnie się wybraliśmy na całodniowy wypad – o dziwo deszcz spływający po każdej części ciała absolutnie mi nie przeszkadzał, moja partnerka również była bardzo zadowolona no i co najważniejsze córeczka była w niebo wzięta. Chyba zasłużyliśmy bo na 2h pobytu w Ustce się rozpogodziło i mogliśmy zrzucić przemoczone ubrania do wyschnięcia na wózek. Generalnie wypad do Ustki okazał się strzałem w dziesiątkę.

Niestety już do końca wyjazdu lało, nawet podczas pakowania więc każdy moment, kiedy deszcz się przerzedzał a następowało to naprawdę sporadycznie ubieraliśmy się i spacerowaliśmy nad pomost, żeby dziecko użyło chociaż „widoków” które były naprawdę bajeczne.

Powrót do domu przebiegał już nieco gorzej niestety niż podróż na Kaszuby, ponieważ zgłodnieliśmy z partnerką zajechaliśmy coś przetrącić w fast foodzie – córa spała – trzeba było jechać, bo jak się rozbudziła i wróciliśmy do samochodu to niestety nic nie pomagało, ryczała w niebogłosy – serdeczne, dzięki temu co wymyślił komórki, internet i bajki na YT – bo to uratowało nam podróż do domu – lekko nie było.

Wakacje mimo bardzo kiepskiej pogody, ale pierwsze spędzone w gronie 3 osobowej rodzinki uważam za hiper udane – było naprawdę wspaniale

Takie widoki mieliśmy

pierwsze wakacje z niemowlakiem nad jeziorem

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s