2 wizyta kontrolna u neurologa z niemowlakiem

Dzisiaj odbyła się wizyta kontrolna po blisko 4 miesięcznej rehabilitacji mojej 8 miesięcznej córeczki. Zebrało się konsylium lekarskie w ilości lekarzy sztuk 2. Zadali tony pytań. Powyginali córcie na 50 różnych sposobów, po czym stwierdzili, widzimy znaczące postępy w ramach tego nad czym pracowaliśmy – wielka ulga, duma i w ogóle nie do opisania, jakbym właśnie „coś wygrał”. Córeczka ich czarowała prezentując swoje nowo nabyte umiejętności – pełzania, pivotingu i zaczepiała wydając przy tym różne dźwięki 🙂 – pomyślałem, zaraz powiedzą, że dzięki ich wkładowi pracy córcia wyprzedziła swoich rówieśników o lata świetlne.

Wizyta dziecka u neurologa – złe wieści

No ale nieeee, niestety bo jednak to nie koniec wiadomości – po tych dobrych – przyszły te gorsze, czyli „w dalszym ciągu widzimy naleciałości złych nawyków oraz złej postawy w nowo nabytych umiejętnościach motorycznych córeczki, musimy jak najszybciej zabrać się za pracę nad ich wyplewieniem”. W związku z powyższym od tej pory córcia została przypisana na kolejną sesję rehabilitacji – prawdopodobnie na kolejne co najmniej trzy miesiące (nie jestem pewien bo nawet nie spytałem ze zdenerwowania). calvindoctor

Generalnie obrazując jak się poczułem to tak jak by mnie minęła np kobieta zimową, wieczorową porą, upuściłaby rękawiczkę, ja bym ją podniósł z ziemi, otrzepał z kurzu o własny płaszcz, brudząc go przy tym, zawołał ją, ona by się zatrzymała, odwróciła, podeszła do mnie, odebrała rękawiczkę…. i uderzyła mnie nią w twarz. Aaaa to tak w skrócie – pewnie już sobie wyobraziłeś jak się poczułem?

Dalsza rehabilitacja dziecka niezbędna

Żeby tego jeszcze było bało to obecnie rehabilitacja weekendowa córki będzie odbywała się w godzinach, kiedy moja partnerka akurat pracuje, więc właśnie zorganizowano mi aktywność – nie jest tutaj absolutnie problemem pokonanie lenistwa (bo z lenistwa „wyrosłem” już osiem miesięcy temu). Bardziej obawiam się, że jednak ciąży nade mną duża odpowiedzialność, nie wiem czy tak dobrze będę sobie dawał radę na zajęciach z córcią jak moja partnerka dotychczas. Jak by nie patrzeć jednak, ona ma o wiele większą wprawę bo przez blisko 4 miesiące jeździła z naszą córcią na wszystkie rehabilitacje (ja tylko uczestniczyłem w ich niewielkiej części). Dlatego bardzo się obawiam czy aby na pewno podołam wyzwaniu, ale nie żeby tylko „odbębnić” swoje ale, żeby zrobić to naprawdę dobrze, żeby za kolejne 3 miesiące móc stanąć i usłyszeć. „Gratulacje, teraz córci już nie jesteśmy potrzebni – to co było do wyprostowania, wyprostowaliśmy, obecnie zostały co najwyżej do naprostowania, zęby!” 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s