chorowanie tata

Chorowanie pełną gębą? Z małym dzieckiem to niemożliwe!

Chorowanie taty z małym dzieckiem to wyzwanie

Niestety z przykrością stwierdzam, że choróbsko, które się do mnie przypałętało w ubiegłym tygodniu, z dużym bólem uświadomiło mi, że chorowanie w obecności małego dziecka nie jest już możliwe. Zazwyczaj będąc chorym szczególnie zakatarzonym bardzo lubiłem wyleżeć się w łóżku – moja partnerka skakała koło mnie przynosząc mi co tylko potrzebuję. To był moment kiedy mogłem nadrobić zaległe seriale, filmy, książki – w końcu od leżenia potrafiły mnie nawet boleć plecy – ohh co za błogi stan, to były czasy – bo wiem, że one nie wrócą do momentu aż córka się nie usamodzielni.

Niestety boli Cie głowa czy nie boli, masz katar czy nie, gorączkujesz lub kaszlesz – to nie ma znaczenia – jeżeli dziecko jest głodne albo potrzebuje aby je przebrać, ponosić czy po prostu do niego pogadać – nie masz wyjścia musisz się do tego zmusić nie ważne jak w bardzo złym stanie byś był. Chorując w domu i mając L4 w swojej pracy, domowego L4 niestety nie dostaniesz a nawet i bezpłatnego urlopu, jak mawiał klasyk „sorry taki mamy klimat”.

chorowanie z dzieckiem

Niemniej jak bardzo obolały byś nie był i jak bardzo marzył byś o chwili snu i wyciągnięciu się pod kołderką to zaraz nadchodzi kolejny cios (poza tym, że musisz coś koło dziecka zrobić).

Co zrobić, żeby nie zarazić dziecka jeśli jesteśmy chorzy

Jasna cholera jak mam go nie zarazić? To może jednak nie powinienem się do niego zbliżać i właściwie tak praktykowaliśmy przez pierwsze 2 dni z moją partnerką, ale mimo iż mamy naprawdę spokojną córeczkę to była w stanie zajechać swoją kochaną mamusię w ciągu 48 godzin. Tym bardziej, że ostatnio ma problemy ze snem w nocy i stosunkowo króciutko i niewiele sypia w dzień i kontakt bez przerwy mojej partnerki z córeczką na wyłączność bez chwili wytchnienia spowodował, że musiałem ją wspomóc. No cóż bywa – na każde kichnięcie i dmuchanie nosa wraz z kasłaniem wychodziłem z pomieszczenia, żeby nie rozsyłać większej ilości bakterii niż „wskazane” 😉 A w związku z tym, że sypiamy wszyscy razem we 3 w jednym pomieszczeniu odkąd moja córeczka przyszła na świat to postanowiłem się przenieść ze spaniem do innego pokoju.

Postanowiłem, że dowiem się u źródła będąc u lekarza jak zabezpieczyć dziecko przed chorobą, gdy jestem siewcą bakterii i wirusów. Niestety prawda okazało się być bardzo brutalna – wyprowadź się  lub zostań i zarażaj. Nie miałem gdzie się wyprowadzić, poza tym kto by przyjął chorego pod dach – zatem dylemat rozwiązał się tak szybko jak szybko się pojawił.

Trzeciego dnia mojego chorowania okazało się, że zaraziłem partnerkę – genialnie pomyślałem. Dziecko też zaczęło kichać i lekko kasłać i miało podwyższoną temperaturę – wysłałem obie dziewczyny do lekarza – lekarz jednak nic nie znalazł u małej, ale u partnerki to właściwie znalazł tyle, że ledwo dotarła do domu z workiem tabletek i innych gadżetów – same specjały dla matek karmiących piersią otrzymała.

Zapewne jak się domyślasz kolejne dni mojego chorowania wymagały jeszcze więcej zaangażowania niż jak jestem zdrowy.

Zatem podsumowując lepiej nie chorować – bo te czasy kiedy można było się wylegiwać godzinami w łóżku prędko nie wrócą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s