Niechęć do niemowlaków a instynkt tacierzyński po narodzinach

Nigdy nie należałem do osób, które przepadają za niemowlakami. calvin

Wręcz przeciwnie, kompletnie nie rozumiałem co widzą w nich moi znajomi a szczególnie „znajome” – kobiety – bo przecież one potrafią o dzieciach niezależnie w jakim są wieku mówić godzinami.

Będąc wówczas świadkiem takich pogaduszek myślałem sobie, nuuuuuuuda – zmieńmy temat. Nie było dla mnie jasne na czym polega piękno, którym odurzone są kobiety. Odurzone to może złe słowo – lepszym byłoby określenie – instynkt macierzyński, który brał górę podczas ich rozmów.

Myślałem sobie wówczas – czym one właściwie się tak ekscytują patrząc na dziecko, które ma kilka miesięcy i jeszcze nie ma włosów (zazwyczaj) i żadnych konkretnych wizualnych cech – wskazujących na płeć.

Dodatkowo – płacze, ślini się, załatwia swoje potrzeby w pieluchę po czym ponownie idzie spać – jednym słowem „czarna magia” jak gotowanie czy taniec – tylko różnica jest taka, że z kursu tańca możesz wypisać się w każdej chwili a nieudaną potrawę możesz wyrzucić do kosza, ale dziecko – no własnie – to jest już decyzja na „całe życie”.

W ogóle nie potrafiłem wyobrazić sobie – siebie w roli ojca – no bo jak tu być ojcem, który nie jest zafascynowany niemowlakami – w końcu to początek drogi w całym wychowywaniu dzieci, chyba? Wówczas byłem pewny, że nie jestem gotów na dziecko, a może właściwie to ja w ogóle nie chce być ojcem? Może jestem samolubem, który zbyt ceni swój czas i przedkłada swoje potrzeby i potrzeby partnerki nad ewentualne potrzeby dziecka – jeżeli by się pojawiło?

Należę do osób, które bardzo szybko nudzą się nowymi „rzeczami” / „sytuacjami”. Nachodziły mnie wówczas myśli typu: przecież dziecko to nie jest nowy telewizor, laptop czy telefon, który jak mi się znudzi to po prostu rzucę w kąt i kupię nowy.

Dlatego bardzo mocno swego czasu odrzucałem myśl o powiększeniu rodziny. Byłem przekonany, że to jedyne słuszne podejście, łudząc się, że wreszcie poczuję to coś, co pchnie mnie ku temu, aby dziecko jednak pojawiło się w moim, naszym domu. Presja ze strony mojej partnerki była ogromna – a ja nadal nie czułem żadnej potrzeby i moje podejście do niemowląt takie jak było rok wcześniej w ogóle nie uległo zmianie.

Dodatkowo jeszcze rzuciłem się w wir zawodowej pracy, która mnie bardzo mocno absorbowała, lubiłem (lubię nadal) to co robię – więc tym bardziej nie widziałem miejsca dla nowego członka rodziny, któremu miałbym poświęcać czas, w końcu mamy już 2 koty, które wymagają trochę czasu, który nie zawsze mogłem im poświęcić.

Ale moje życie tak się potoczyło, że któregoś dnia wreszcie pomyślałem sobie – może trochę zbyt górnolotnie, a zapewne mega nieodpowiedzialnie „niech się dzieje co chce, mam zamiar powiększyć rodzinę!”.

No i stało się!!

Dziś jestem ojcem niespełna 5 miesięcznej córeczki i powiem Wam, że moje życie i podejście do dzieci odmieniło się o 180 stopni. Chyba poczułem ten instynkt „tacierzyński”. Bo od czasu gdy mała pojawiła się na świecie zacząłem się wzruszać, gdy na nią patrzę i dostrzegać te subtelne elementy, którymi fascynują się kobiety. Nawet pisząc ten fragment zaszkliły mi się oczy – to naprawdę nieprawdopodobna przemiana, która zaszła w moim życiu.

Zatem jeżeli masz podobny dylemat co ja, powiększać rodzinę, czy nie – bo w niemowlakach nie widzisz nic ujmującego, to w tym wypadku chyba nakłaniałbym Ciebie do tego, abyś zaryzykował i tak jak w popularnym programie z lat 90 rzekłbym „idź na całość”.

Stay tuned bo mam w zanadrzu masę ciekawych wpisów dla Ciebie – muszę tylko ogarnąć się i znaleźć trochę czasu. Bo obecnie cały swój wolny czas, dedykuję swojej córeczce!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s